Nowy sezon z Jean-Pierre’em Nsame
Legia Warszawa rozpoczęła nowy sezon z Jean-Pierre’em Nsame w składzie. Mimo iż Michał Żewłakow prowadził rozmowy dotyczące odejścia Kameruńczyka, trener Edward Iordănescu jeszcze nie zrezygnował z jego usług. „Mam nadzieję, że to będzie moment przełomowy” – możemy przeczytać na Legia.net.
Niespełnione nadzieje i trudne początki
Legia miała nadzieję na pozyskanie prawdziwego asa. Jean-Pierre Nsame zdobył trzykrotnie tytuł króla strzelców szwajcarskiej ekstraklasy, strzelając ponad 110 goli. Niestety, jego próby zaistnienia w Italii zakończyły się niepowodzeniem.
Kiedy Nsame przybył do Warszawy, przyniósł ze sobą bagaż doświadczeń, ale i spore oczekiwania. Po pierwszej rundzie ówczesny trener Gonçalo Feio zrezygnował z jego usług, co skutkowało wypożyczeniem do FC St. Gallen.
Powrót do gry dzięki Edwardowi Iordănescu
Wydawało się, że 32-latek nie zagra w Legii w nowym sezonie, a Michał Żewłakow intensywnie pracował nad jego transferem. Jednak po interwencji Edwarda Iordănescu temat zyskał nowy bieg. Jak podaje Legia.net, „Kameruńczyk nie byłby już częścią klubu, gdyby nie Edward Iordănescu”.
Rumuński trener postanowił dać Nsame szansę, pamiętając o jego występach w europejskich pucharach w czasie, gdy prowadził CFR Cluj. „[…] Dawał mu szansę i próbował go motywować. Niestety, nie udało mu się to na zgrupowaniu; Nsame zaczynał sezon jako ostatni w hierarchii napastników. Jednak słaba forma Marca Guala oraz problemy Iłły Szkuryna z białoruskim reżimem otworzyły drzwi dla JP. Mimo że jego gra długo nie zachwycała, trener pozostał konsekwentny. I na meczu w Ostrawie to przyniosło efekty” – relacjonuje wspomniane źródło.
Kameruńczyk zagrał już trzykrotnie w obecnym sezonie.
Podsumowanie
Wydaje się, że decyzja Edwarda Iordănescu o zatrzymaniu Nsame może okazać się kluczowa dla Legii. Choć początki były trudne, może to być moment, który zmieni oblicze drużyny. Czy Nsame w końcu odnajdzie formę, której wszyscy od niego oczekują?
